Legenda mówi, że pewien młody Indianin, poszukując wizji,
która wskaże mu życiową drogę, spotkał pająka.
Przekazał on mu tajemnicę pajęczej sieci.
Krąg symbolizuje życie, sieć łączy sny i modlitwy,
zaś przez otwór znajdujący w środku, przedostają się one do nieba i Boga.
Inna legenda mówi, że pewna matka, której dziecko było dręczone złymi snami,
udała się z prośbą do starej kobiety.
Owa seniorka zajmowała się przędzeniem wełny.
Staruszka poradziła matce, aby ta zrobiła z gałązek wierzby i włókien bawełny sieć życia.
Będzie ona wyłapywać złe sny i odsyłać je w niebyt gdzie ich miejsce.
Tak powstał łapacz snów, a jej dziecko od tamtej pory spało spokojnie.
Poczytałam troszkę w sieci i postanowiłam zrobić łapacz snów...
w końcu jest on też symbolem dobrej energii...
Gdyby nawet mój łapacz, nie był przedmiotem żadnych mocy,
to zawsze może być piękną ozdobą, zawieszoną nad łóżkiem córki.
Usiadłam sobie z popołudniową kawką i zaczęłam pleść pajęczą sieć,
umieszczając gdzieniegdzie na niej, drewniane koraliki.
Cały łapacz wykonałam pod namiotem na ogródku...
Pewnie niejedna z Was wie jak to jest,
gdy dopadnie nas pewnego rodzaju szał twórczy;)
Wiązałam, plotłam, skręcałam i przyjemność z tego ogromną czerpałam..
Oj zaszalałam z ilością tasiemek, koronek,
wstążeczek, sznureczków i bawełnianych niteczek.
Łapacz wyszedł pokaźnych rozmiarów.
Całość mierząc od obręczy ma wielkość 100cm :)
Gdy skończyłam moje twórcze szaleństwo,
słońce zaczęło już zachodzić.
To było wspaniałe popołudnie!
Córka łapaczem zachwycona...
a ja po tak fantastycznie spędzonym wolnym czasie,
jestem bardzo zadowolona i odprężona :)
Spokojnego wieczoru i... pięknych snów!




























