wtorek, 4 maja 2021

Kwietniowy domek

 

  

Z kilkudniowym poślizgiem, przedstawiam kwietniowy domek.

Etapy powstawania hafciku:

 




 

Pogoda u mnie przez ostatnie tygodnie jest fatalna. Słońca brak, to co rozkwitło pomarzło... po prostu jest zimno, szaro, buro i ponuro.

 


 

Wyskoczyłam z domku między kolejnymi falami deszczu, porobić fotki hafciku i znaleźć jakieś oznaki, upartej i bardzo opornej w tym roku Pani wiosny.

 

 

Gdzieniegdzie na krzewach pojawiły się kwiatki, więc może wreszcie przyjdą te ciepłe dni, na które chyba nie tylko ja czekam.... w końcu mamy już maj.



 ******

Skoro za oknem mamy pogodę taką a nie inną, wzięłam się za porządki w mojej komódce. Wpadłam na pomysł by zabezpieczyć się przed tym  wszechobecnym chłodem i wydziergać pled :)

 

 

Motki zdobyczne, wyszukane w second handzie.... zawsze udawało mi się coś wyhaczyć po bardzo atrakcyjnej cenie;) Gromadziłam włóczki, zbierałam, aż nadszedł na nie czas. Różnią się one długością  jak i grubością więc wymyśliłam sobie, że będę robić pled w pasy.. dopóki dany kolor się nie skończy.... mam nadzieje że nie skończy mi się nagle w połowie danego pasa :) Czy coś z tego mojego pomysłu wyjdzie nie wiem... ale powiem Wam, że dziergając w brzuszek jest mi już ciepło;))

 

 

 *****

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Samplerek - odsłona I


 

Dawno temu... bo w 2014r zapisałam się na Sal - Wiosenno - Letni u Renaty z bloga "Robótki myślami pisane"  Po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok tak ślicznego wzoru: 


 

Niestety wtedy, nie udało mi się postawić ani jednego krzyżyka w nowym projekcie. Zdobyty wzorek spokojnie sobie leżał i nabierał mocy. W tym roku, w oczekiwaniu na wiosnę... która nadal ma mnie w nosie... natchnęło mnie i po ekspresowych przygotowaniach, wzięłam się do pracy nad samplerkiem. Jak mi się coś raz spodoba to już na zawsze;)

 


Kolorki lekkie, pastelowe ...zupełnie inne niż w mojej jesiennej wróżce... ale w końcu postanowiłam przywołać wiosnę... więc nie mogły być inne. Niteczki dobierałam z tego co aktualnie miałam w komódce, czyli różnią się od zalecanych.

 

 

Tkanina na której wyszywam to Aida 16ct kolor szarobłękitny. Miałam wybór między białą Aidą a tą... i nie żałuję...wydaje mi się,  że haft wygląda ślicznie:)

 

 

Pogoda u mnie za oknem, z jednodniowymi, szalonymi skokami temperatur, dalej bez zmian... zimno, wietrznie, deszczowo, szaro buro i ponuro. Dlatego jak tylko się uda, z wielką przyjemnością siadam wieczorkiem do mojego patchworka, dodając kolejne elementy haftu. W sumie to zostało mi ich sześć... oraz kontury. Ja zazwyczaj, zostawiam sobie magiczne kreseczki na koniec. Jako, że  uwielbiam je robić, są dla mnie jak wisienka na torcie;)

 

  

*****

sobota, 3 kwietnia 2021

Tulipanek... i życzenia.

 

 

Wzór haftu zaprojektowany przez: Marie - Therese Saint - Aubin. Wyszywałam na lnie 35ct - kolor piaskowy. Użyłam 12 kolorów muliny DMC, stawiając krzyżyki jednym lub dwoma pasmami muliny. Wielkość tulipanka to 22cm x 22cm.

 


Z okazji Świąt Wielkanocnych, życzę wszystkim odwiedzającym mój Poplątany świat, aby te święta wzniosły wiosenną radość, pogodę ducha, ciepło i nadzieje na lepsze jutro. Życzę Wam przede wszystkim zdrowia... niewyczerpanych pokładów twórczej mocy,  jak najmniej zmęczenia i codziennie dużo natchnienia :)

Spokojnych Świąt!

Poplątana

środa, 31 marca 2021

Marcowy domek

 

 

Zdążyłam :) 

Dziś ostatni dzień miesiąca więc bardzo się cieszę, że udało się i mogę pokazać kolejny domek.

Etapy powstawania hafciku:




 Pogoda była dziś u mnie cudowna. Słoneczko grzało pełną mocą.

 


 

Niebawem i dzień będzie dłuższy, na drzewach rozwiną się liście a trawa stanie się soczysta i pachnąca. Czekam aż przyroda obudzi się na całego... póki co wszystko idzie powolutku... póki co mam tylko kilka kwiatków.

 


Tak jak poprzednio domek wyszyłam  na Aidzie Rustico 16ct. Używam mulinek różnych firm, natomiast kolory dobieram według własnego widzimisie. Pikusia wykończyłam tym razem... zagubioną sznurówką;)


Piękna pogoda więc automatycznie mam znacznie mniej czasu na xxx. Najwyższa pora nauczyć się rozciągać dobę. 24 godziny to stanowczo za mało ;))

 


*****

 

wtorek, 16 marca 2021

Abi

 


Tak się wabi buldożek mojej koleżanki z pracy. To właśnie dla niej, zakochanej w swej suczce, przygotowałam taką oto zawieszkę:

Etapy powstawania hafciku:




 

Koleżanka i jej Abi są ze sobą nierozłączne. Gdy zobaczyłam wzorek stwierdziłam, że idealnie będzie do niej pasować. Myślę, że obdarowanej upominek się spodoba :)

 



 

Wzór haftu znaleziony w sieci. Wyszywałam na białej opalizującej Aidzie 16ct, czarną muliną Sari. Wymiary zawieszki to 17cm x 13cm.



U mnie co chwile pada deszcz... iście jesienna pogoda. Poszłam na chwilę z Abi by kliknąć kilka fotek, poszukać słoneczka i jakiś oznak wiosny... póki co jednego jak i drugiego jest jak na lekarstwo.

 

 

*****

Postanowiłam przywołać tą wytęsknioną porę roku. Na mój tamborek, wskoczył nowy haft. Od dawna mam go w planach i właśnie teraz mnie na niego naszło. Pewnie niektórzy go znają bo nowością on nie jest... Będzie kolorowo, pastelowo, sielsko i lekko... ale o tym opowiem już następnym razem ;)

 

Słonecznego tygodnia.

Poplątana

sobota, 6 marca 2021

Wróżka jesieni - odsłona IV

 

Pamiętacie moją wróżkę? Ostatnio pokazywałam ją we wrześniu. Zostawiłam malutką w lesie... tak wiem... nie za dobra ze mnie opiekunka ;) Gdy się ostatnio widziałyśmy, ja poszłam zobaczyć za kłodę, bo wydawało mi się że widzę tam zarys drzewa.

 

 

Dobrze widziałam:) Było drzewo, a właściwie pół drzewa bo reszta schowana była we mgle. Ja zaglądałam co jest za drzewem a moja malutka poszła na polankę.

 

 

Tam się rozstałyśmy. Z dwa miesiące spędziła moja wróżka na polanie. Pewnie zbierała kwiatki albo jadła grzyby. W końcu taka czarodziejka może przetrwać wszędzie, używając swoich magicznych mocy... a może spędziła ten czas w zamglonym lesie który widać w oddali... któż to wie.. :)


 

Ostatnio przypomniałam sobie o czarodziejce. Poszłam więc do lasu z myślą, że znajdę ją na polanie. Tymczasem moja mała, tańcowała przy pieńku... Jestem pewna na 100 %,  że go tu wcześniej nie było ;)

 

 

W moim magicznym lesie panuje jesień. Nie taka szara deszczowa ale piękna, kolorowa i słoneczna. Bardzo chciałam Wam te słońce pokazać, ale zasiedziałam się na tym pieńku, podziwiając ile tutaj się zmieniło. Fotkę zrobiłam późnym wieczorem i jak widać kiepsko z tym moim słoneczkiem ;)

 

 

Dziś wstałam o świcie i zajrzałam do lasu. Obok pieńka przysiadł motyl... chyba to paź królowej...

 

 

W takim magicznym lesie wszystko może się wydarzyć... Czyżby to była zapowiedz nadchodzącej wiosny?... Oby... ja na nią czekam z utęsknieniem :)))

 


*******

Poplątana 

sobota, 27 lutego 2021

Lutowy domek

 

  

Jutro ostatni dzień miesiąca, więc najwyższy czas na kolejny kalendarzowy domek.

 



 

Wyszywałam tak jak poprzednio, na Aidzie Rustico 16ct. Wszystkie domki na niej machnę bo bardzo lubię te materiał. Mulinki wykorzystuje różnych firm a kolory dobieram według uznania.

 



W tej serii nie ma konturów, tylko same xxx. Gdzieniegdzie pojawia się tylko kilka kreseczek... tutaj przy żółtych kwiatkach.

 


 
Swoją drogą luty myknął mi jak strzała. Późno wzięłam się za wyszywanie tego hafciku, więc zawieszka nie będzie długo zdobić mojego domku... ale za to na drugi rok będzie dyndać już od pierwszego dnia miesiąca ;)

 


 Twórczego tygodnia.

Poplątana