niedziela, 26 kwietnia 2020

Metryczka dla dziewczynki


Dziś postanowiłam uzupełnić mój hafciarski pamiętnik o obrazek,
który wyszywałam dla znajomej.
To był pierwszy hafcik, który wykonywałam po długim odpoczynku od igiełki.



 Zaczęłam wyszywanie od dołu i tak,
 w ekspresowym tempie powstała nóżka bobasa..


Szybciutko wyłoniła się też różowa sukienunia..


Najbardziej jednak czekałam jak wyjdą oczka malutkiej, 
który skłoniły mnie do wyszycia tego a nie innego wzoru..


 i oczywiście niebanalna fryzurka malutkiej kobietki;)



Następnie kilka kreseczek, które jak wiemy nierzadko potrafią zmienić wygląd haftu.
Zawsze robię je na końcu, dla mnie to taka wisienka na torcie:)
Wyszywałam na Aidzie 18ct -kolor biały,
nićmi Dmc dobieranymi według tego co akurat miałam.
Agrafkę w pampersie malutkiej zrobiłam Kreinikiem nr.001c
natomiast paseczek na sukience Kreinikiem nr.024.


Dla chętnych zamieszczam wzorek.
Jeśli się komuś podoba, proszę się częstować ;)

wzór znaleziony w sieci

Hafcik jest niewielki ,więc idealnie wpasował się w gotową ramkę.
Rozbrajający uśmiech koleżanki,
gdy wręczyłam jej metryczkę spowodował,
że wróciłam do wyszywania hotelu o którym pisałam w poprzednim poście.

Przesyłam Wam więc dziś, odrobinę uśmiechu!


 ******

niedziela, 19 kwietnia 2020

Hotel Sorrento - odsłona V - podsumownie



Puk, puk...Jest tam ktoś?


Jak i w poprzednim poście znów napisze, że długo mnie tutaj nie było, 
ale właściwie nie ma za bardzo tłumaczyć dlaczego..
Mogę napisać, iż zaczęło się od tego że padł mi mój staruszek komputer...
serce mu zapłonęło... czyli zapalił mu się dysk główny.
Ktoś by powiedział oj tam,oj tam..to tylko sprzęt..
Na dysku miałam nie tylko muzykę, przydatne programy,
ale też masę uzbieranych wzorków haftów które kiedyś tam miałam wyszyć.
W sumie to tyle ich było, że na pewno życia by mi nie starczyło,
by te projekty zrealizować ;)
To jednak nie było najgorsze, co wywołało moją niechęć do twórczego działania. 
Straciłam wszystkie zdjęcia z postępów wyszywania jak i te prywatne.
Nie mam ani jednego zdjęcia np.gdy syn był mały, 
żadnej fotki z urodzin czy ze wspólnych wakacji...
Nauczka na całe życie...
Odechciało mi się wyszywać, szyć dziergać...
straciłam wenę, a moje twórcze zapędy zostały uśpione na długi czas.
Po jakiś 10 miesiącach twórczego nic nie robienia,
zaczęłam sprzątać moją hafciarską komódkę.
Przeprosiłam się z igiełką i powolutku zaczęłam dłubać metryczkę dla znajomej.
Właściwie zostałam zmuszona przez nią do jej wykonania;)
Wena zaczęła wracać,
więc chwytając chwilę, 
powróciłam do budowy mojego hotelu.
Tak miał wyglądać docelowo wyszywany obraz: 


zdjęcie z sieci

W lipcu 2017r wstawiłam drzwi,
oraz postawiłam koło nich donicę i ławkę.




Potem zrobiłam sobie urlop i we wrześniu,
powróciłam  na plac budowy.
Położyłam cały chodnik przed hotelem
i wsadziłam kwiaty do donicy.
Za ławeczką, kwiecie zaczęło się bujnie piąć po ścianie.


W listopadzie stwierdziłam, że jesień to nie jest odpowiedni czas
na sadzenie kwiatków.
Postawiłam tylko donicę z drugiej strony drzwi
i jakąś starą beczkę.
Zawiesiłam pracę w hotelu, na rzecz drugiego projektu,
budowy domu na moim wymarzonym kawałku ziemi.
Ten projekt ukończyłam i właśnie o nim pisałam ostatnio. KLIK 



W lipcu 2018r powróciłam ponownie na plac budowy.
Zamontowałam pergolę nad drzwiami hotelu,
która pięknie obsypała się kwieciem.



Miało być z górki... powstawiać okna, 
załatać dziury w ścianie i w końcu ukończyć budowę...
Do hotelu powróciłam w lutym 2020r.
Zakasałam rękawy i w pocie czoła,
za jednym zamachem wstawiłam 4 okna.
Zatynkowałam wszelkie dziury i w marcu,
zasadziłam kwiaty w donicach.


W kwietniu marzenia o ukończeniu budowy,
zaczęły się spełniać.
Mogłam już w końcu podjechać pod hotel,
na moim turkusowym rowerku:) 


   
Spędziłam tam trochę czasu nadając ostateczny wygląd moim okiennicą
i innym elementom wystroju,
oczywiście używając magicznych kreseczek.
Zrobiłam chyba ze 100 francuskich supełków,
by kwiatki dostały pączków i czarowały przechodniów
feerią kolorów!
  
 




"Hotel Sorrento"
Obraz dla Dimensions zaprojektował 
Roger Duvall
Wyszywałam na Aidzie 14ct kolor ciemno beżowy,
nićmi dołączonymi do zestawu.
Wielkość haftu 35cm x 24cm.


Dziękuje za odwiedziny w moim poplątanym świecie,
oraz dotarcie do końca wpisu,
który miał być z założenia krótką notką podsumowującą,
ukończony haft ;) 
                                                                   Uściski!
                                                                                                                            Poplątana.