niedziela, 18 lutego 2018

Kartka z kalendarza - Luty


Ostatnio przeglądając internet, 
natknęłam się na śliczny wzorek z ptaszkami.
Idąc po śladach, dokopałam się do reszty 11 wzorków z tej serii.
Jest to kalendarz ze zwierzątkami.
Zrobiłam więc sobie krótką przerwę, od sypania śniegu 
i utwardzania drogi w moim "Zimowym wypadzie"
i  wyszyłam sobie ot takiego Pikusia ;) 


 Szybkie przygotowanie:


Hafcik bez konturów....


i po dodaniu odrobiny magii ;)


Oraz zawieszka w oprawie:


Jak pewnie wiele z Was, ja również posiadam mulinki  bez numeracji, bez oznaczenia firmy...
pewnie niektóre firmy nawet  już nie istnieją a takie mulinki  pamiętają czasy mojej babci:)
Gdy natknęłam się  na zabawę którą zorganizowała Igiełka
mobilizacja, by w końcu Poplątana zaczęła robić porządek w swoich nitkach, bardzo wzrosła;) 



Lutową kartkę z kalendarza wyszywałam na Aidzie 14ct,
resztkami niteczek z moich sporych zasobów.



Napis zrobiłam muliną cieniowaną, pozostałą po Sal-u z imbryczkiem
a serduszko w dziobie ptaszka oraz budkę, powiesiłam na resztce muliny Kreinik.



Uwielbiam takie przerywniki w trakcie pracy nad większymi haftami.
Pikuś skończony, 
więc zakasam rękawy i zmykam dom budować;)


   ******

wtorek, 30 stycznia 2018

"Zimowy wypad" - odsłona III




Pojawiam się na chwileczkę, 
by przedstawić postępy w moim obrazie.
Na początku miesiąca posadziłam kilka drzew i
sprawiłam że napadało trochę śniegu.
Tak to wyglądało:


Mrozu wielkiego nie było, więc zajęłam się budową mostu. 
Tak między nami, to się zbytnio nie napracowałam.
To była najszybsza budowa mostu w dziejach historii ! :)
Pod mostem popłynęła rzeka.

 
Skoro zakończyłam prace na drugim brzegu,
sypiąc tam przy okazji też trochę śniegu,
postanowiłam iż tu póki co pozostanę...
Utwardzę nawierzchnie i poprowadzę drogę.
Drogę do domu, który w najbliższej  przyszłości tu wybuduje ;)




Uściski!
 

niedziela, 7 stycznia 2018

"Zimowy wypad" - odsłona II oraz podsumowanie 2017r.

Witam serdecznie w Nowym Roku!
Dziękuje pięknie za życzenia i komentarze pod poprzednim wpisem.
Dzięki nim praca nad nowym projektem nabrała tempa,
ale o tym za momencik.

Najpierw ekspresowo podsumuje poprzedni rok,
który zmieści się na kilku fotkach.

Z mniejszych prac powstała metryczka,
dwie zakładki oraz trzecia zawieszka z serii Maggi Co's Village.


Troszkę szyłam. Rządziły poduchy. 
Teraz widzę, że niektórych nawet nie pokazywałam na blogu,
nie po drodze było mi w poprzednim roku z komputerem...
Poduchy w kropki powstały dla siostry, a z ptaszkami dla córeczki.
Razem z nią zrobiłyśmy półkę do jej pokoju. 
Szlifowanie, malowanie dechy, takie tam babskie robótki matki i córki ;) 
Pod półeczką zawisły proporczyki. 
Córeczka wybrała materiały, mamusia uszyła girlandę.
Powstały też dwie choineczki jako dekoracja świąteczna.
Szytych ozdóbek tj. gwiazdeczki, serduszka i inne choineczki -zawieszki,
powstało trochę, lecz nie porobiłam im zdjęć przed wysyłką do rodzinki.
Z aparatem, też było mi nie po drodze w poprzednim roku...



Spotkały mnie też miłe niespodzianki.
W lipcu wygrałam "Letnie Candy" na blogu Retro blue 
i zostałam przez Kasię cudownie obdarowana!
W październiku natomiast,
mój blog zagościł na łamach czasopisma  "Twórcze Inspiracje" - Coricamo 
Było to dla mnie bardzo miłe wyróżnienie!



W poprzednim roku udało mi się ukończyć, oprawić
i powiesić na ścianie tylko jeden duży obraz "Paryskie Kwiaty"


Czując niedosyt i mając po lewej kawałek pustej ściany...



wzięłam się ostro za budowę "Hotelu Sorrento".
Mój zapał trwał od lipca do listopada.
Wtedy też postanowiłam zawiesić prace budowlane,
by powrócić do nich wiosną.



Na koniec mojego podsumowania powinnam chyba napisać,
że był to twórczo kiepski rok i że w tym roku będzie na pewno lepiej.
Tyle, że u mnie zawsze jest inaczej niż sobie zaplanuje.
W tym roku postanowiłam, że nie będę nic postanawiać ;)
Nie będę robić żadnych hafciarskich planów, wyznaczać sobie terminów i się stresować.
Ten rok będzie inny ;)

Aktualnie pracuje nad kolejnym dimkiem.
Tak prezentował się obraz w tamtym roku.


 Z Nowym Rokiem, zaczęłam sypać śniegiem.





Gdy miałam już go odpowiednią ilość, posadziłam kilka drzew:


Dla przypomnienia, docelowo tak ma wyglądać obraz


Teraz zajmę się budową mostu,
by już niedługo mogła popłynąć pod nim rzeka.
Ten rok, już jest zupełnie inny;)


 Spokojnego tygodnia!
Poplątana

niedziela, 26 listopada 2017

Hotel Sorrento odsłona III....oraz nowe wyzwanie ;)


Ostatnio czas przelatuje mi przez palce.
Trudno mi go, choć trochę wyskubać na moje przyjemności.
Skoro nie mam czasu na moje hobby,
toteż nie mam co pokazywać na moim blogu,
więc jest mnie tutaj coraz mniej. 
Pisałam, że marzę sobie by skończyć hotel na jesień,
taki miałam plan...
lecz budowa takiego hotelu to nie jest taka prosta sprawa
jakby się mogło wydawać;)



Dla przypomnienia tak ostatnio wyglądała praca nad obrazem.
Plan był taki by postawić pergolę nad drzwiami i obsypać ją kwieciem. 
Pewnie i u Was pogoda ostatnio nie rozpieszcza.
Ciągle pada na głowę....montaż pergoli bardzo mnie zirytował.
Postawiłam więc donicę z prawej strony drzwi...


 
 obok niej beczkę...


i zaczęłam sadzić w niej rośliny,
z nadzieją, że szybko będą pięły się w górę.



Lecz obsypywanie kwieciem moich drzwi w ogóle mi nie szło.
Totalnie straciłam entuzjazm.
Kilka xxx raz na tydzień , w biegu....zero przyjemności...
sumując... szło mi jak po gruzie...
Doszłam do wniosku , że jesień to nie jest odpowiedni czas na sadzenie kwiatków.
Przeczekam zimę,
potem podjadę sobie turkusowym rowerkiem w piękny słoneczny dzień pod hotel... czytaj :
pod drzwi od hotelu który kiedyś będzie w tym miejscu ;)
i wezmę się za prace ogrodnicze.
Podjęłam decyzję.
Zawieszam pracę w Hotelu Sorrento do wiosny. 



Postanowiłam też sobie, że póki co koniec z terminami i hafciarskim planowaniem.
Gdy to uczyniłam natknęłam się w sieci na taki oto tekst:



Wyluzowałam ;))
Bez wyrzutów sumienia spakowałam "Hotel Sorrento" i schowałam go do mojej hafciarskiej komódki.
Przy przeglądaniu zawartości szafeczki, natknęłam się na dawno zapomniany zestaw. 



"Winter Outing" to wzór zaprojektowany dla Dimensions przez Carla Valente.


Carl Valente -Winter Outing
Wena wróciła!
Co tam, że na święta obraz nie zawiśnie na mej ścianie.
Nie gonię na czas, nie siadam do tamborka bo muszę,
bo się nie wyrobię.
Ważne, że  znów się relaksuje przy stawianiu xxx.
Znów czerpię z wyszywania czystą przyjemność!
Oto przecież chodzi... nieprawdaż ?
Nic na siłę ;)



Przyjemnego tygodnia!
Poplątana

niedziela, 10 września 2017

Hotel Sorrento - odsłona II




Witam serdecznie po dłuższej przerwie.
Urlop mam już dawno za sobą i kolejny raz się przekonałam,
że głowa pomysłów to nie wszystko.
Doby nie dało się za nic rozciągnąć by oddać się moim twórczym zapędom,
więc robiłam wszystko po trochu,
spędzając najwięcej czasu z rodziną i oddając się błogiemu lenistwu;) 
Miałam przeczytać książkę...prawie skończyłam.
Miałam dopaść maszynę i szyć jak szalona...
coś tam powstało ale szaleństwa nie było.
Przeprosiłam się z szydełkiem... mam w planach zrobić koc...
zrobiłam, aż dwa kwiatki które kiedyś na nim będą ;)
Przeszukiwałam internet w poszukiwaniu nowych wzorków,
to tak na zapas gdyby nagle się okazało, że nie mam co wyszywać.
Tym sposobem na chomikowałam wzorów,
że mi życia nie starczy by je wszystkie zrealizować ;)
Gdy już się uspokoiłam i po troszkę wszystkiego porobiłam,
zabrałam się za pracę budowlane w moim hotelu.
Przed urlopem plac budowy wyglądał.... ot tak:



Wzięłam się ostro do pracy i w pocie czoła położyłam cały chodnik,
a w ramach relaksu wsadziłam kwiaty do donicy.
 
 
Ta odrobina koloru wpłynęła na zmianę profesji...
na całego zajęłam się ogrodnictwem.



Poniżej zamieszczam zbliżenie na szaleństwo, które dzieje się na ścianie mojego hotelu.
Pół krzyżyki jednym, dwoma, trzema a nawet pięcioma pasemkami muliny.
Do tego masa łączonych kolorów. 
Póki co, niezmiennie krzyżyki są wykonywane dwoma pasmami nitki.
Tutaj nie ma czasu na nudę, więc jak dla mnie jest super.



Dzięki temu, nie mam teraz ochoty na żadne przerywniki.
Mam teraz ochotę, postawić pergolę nad drzwiami hotelu 
i obsypać ją kwieciem.



 Uściski !
Poplątana

sobota, 29 lipca 2017

Wygrana w "Retro blue" ! ;))) ...i poduszki.





W zeszły piątek dotarła do mnie paczuszka z Alzacji.
Wygrałam "Letnie Candy" na blogu Retro blue.
Od dłuższego czasu zaglądam do Kasi.
Uwielbiam jej wpisy a Jej fotki zawsze mnie zachwycają.
Uspokojenie duszy i uczta dla oczu !
Oto jakie cukiereczki otrzymałam:

*tabliczka łazienkowa 


*kuchenny napis


*Paryski magnesik... oraz


 *śliczną pocztówkę


Jestem szczęściarą ;)
Cudownie zostałam przez Kasię obdarowana,
za co pięknie dziękuje !

***** 

Uszyłam poduszki.
Z jednej strony... hmm... wersja bardziej kobieca... z pomponikami,



z drugiej natomiast, wersja bez ozdóbek...taka bardziej męska ;)



Która strona jest częściej ozdobą narożnika?
To zależy od tego, która część rodziny pierwsza zajmie owy narożnik;)
Dwie poduszki, a ekspresowo można zmienić klimacik w pokoju.
Która strona Wam lepiej przypadła do gustu?
Ja dziś wolę wersję z pomponikami ;))) 



W Hotelu Sorrento nadal trwają prace budowlane.
Wielkimi krokami zbliżam się do upragnionego urlopu
i mam nadzieję podgonić trochę robotę,
by na jesień Hotel był skończony....
ot tak,... sobie marzę ;)
Uściski !!!
Poplątana